Sygnały ostrzegawcze. Kiedy oszczędność zamienia się w skąpstwo?
Ta cecha jest bardzo pożądana, bo zapewnia komfort psychiczny w trudnych chwilach i chroni przed popadaniem w długi w obliczu niespodziewanych wydatków. Mowa o oszczędności, czyli o rozsądnym zarządzaniu swoimi finansami i o budowaniu domowego bezpieczeństwa finansowego.
Ale chorobliwy lęk przed wydawaniem pieniędzy, który odbiera radość życia i negatywnie wpływa na relacje z innymi to już skąpstwo.
Skąpstwo śmieszy. Ale tylko na scenie teatru
Św. Tomasz z Akwinu dał światu jasną definicję skąpstwa – „stała niechęć do wydawania swych dóbr zewnętrznych, a zwłaszcza pieniędzy, także wówczas gdy trzeba je wydać w celu zaspokojenia istotnych potrzeb własnych lub innych ludzi. Różnica więc między chciwością a skąpstwem polega na tym, że chciwy nadmiernie lubi brać, a skąpy nadmiernie nie lubi dawać”.
Najbardziej znanym skąpcem na świecie jest Harpagon – postać ze sztuki teatralnej „Skąpiec” napisanej przez Moliera. Pieniądze stają się dla niego najważniejsze. Jest gotowy oskarżyć o kradzież własne dzieci i zrujnować ich szczęście, byle tylko odzyskać ukochaną szkatułkę ze złotem. To utrata pieniędzy staje się dla niego prawdziwą tragedią życiową, a nie utrata więzi z bliskimi.
„Lichwiarz i sknera, stary dusigrosz cynicznie rozprawiający o chrześcijańskiej miłości bliźniego. Zrezygnuje z małżeństwa, wyrzeknie się pożądanej kobiety, byle tylko na jej ślub (z kim innym) dostał nowe ubranie” – tak celnie opisuje Harpagona Jan Tomkowski w książce „Dzieje literatury powszechnej”.
Kiedy z oszczędności mimochodem popadamy w skąpstwo, a przy okazji i w śmieszność?
Kilka niepokojących wskazówek. Terapia to dobry pomysł
Zakup mieszkania czy samochodu to wydatek, przy którym – ze względu na duży koszt – pojawia się niepokój. Ale jeżeli napięcie pojawia się przy każdym, nawet niewielkim wydatku, może to być sygnał ostrzegawczy.
Ciągłe zamartwianie się o stan konta w banku odbiera spokój, a kiedy dodatkowo domownicy słyszą uwagi o każdym zakupie, to znak, że pieniądze zaczynają kontrolować codzienność i jest to również sygnał ostrzegawczy.
Portal ofeminin.pl podaje jeszcze jeden powód do refleksji – kiedy oszczędzanie staje się celem samym w sobie, a nie koniecznością uzbierania poduszki finansowej czy pieniędzy na określony cel: wyjazd wakacyjny, edukacja, rozrywki czy remont.
Na szczęście między życiem ponad stan a obsesyjnym zaciskaniem pasa, jest sporo miejsca na rozsądne decyzje. Głęboki, irracjonalny lęk przed utratą kontroli oraz poczucie zagrożenia, które leży u podstaw skąpstwa można z powodzeniem przepracować na terapii.